czwartek, 17 stycznia 2013

Double knitting przedstawia

Odzywam się, taka trochę ledwo żywa. Zdarzyło się niestety tak, że Brat mój rodzony Młodszy wylądował w szpitalu na nagłej operacji ortopedycznej. I chciałabym się zatem zapytać, kto oducza lekarzy kontaktu z pacjentem i każe im usadzać na sali młodego chłopaka bez żadnej informacji, bez nazwiska lekarza prowadzącego, bez spodziewanego czasu pobytu w szpitalu i bez jakiegokolwiek pytania, czy ma dany osobnik możliwość skontaktowania się z jakąkolwiek rodziną... I kto, do jasnej ciasnej śrubki wsadza staw kolanowy tuż po operacji, kiedy wiadomo, że co nieco spuchnie, w gips... a potem się szalenie dziwi, że pacjent "odlatuje" bo ma pod gipsem opuchliznę wielkości rękawicy bokserskiej... albo wywala z oddziału jednego gościa (gdy inni wciąż na oddziale zostają) mającego dostawę wody, telefon komórkowy i jakieś jedzenie dla pacjenta, który może co najwyżej poprzewracać oczami po zabiegu...-.- normalnie cholera mnie wzięła, do tej pory trzyma i nie chce odpuścić. A najgorsza z tego jest świadomość, że nie mogę absolutnie nic zrobić, żeby rodzeństwu rodzonemu ulżyć i pomóc, bo burda na oddziale może mu, jako pacjentowi szpitala do poniedziałku, co najwyżej zaszkodzić... szlag.

Przepraszam za przydługą dygresję, ale chciałabym Was uczulić, żebyście uważnie chodzili, zwłaszcza przy aktualnej aurze. Bracię moje się poślizgnęło w wigilię na kocich łbach i w efekcie złamało rzepkę (aczkolwiek najstarsi górale nie wiedzą jakim cudem trzy tygodnie łaził bez większych problemów z ową częścią złamaną i jakim sposobem jest w stanie ustać na nogach)...

Odchodząc jednak od smutnych i niepokojących wieści, zaprezentuję w biegu dwie rzeczy, które udało mi się ostatnio poczynić. Jest tych rzeczy kilka więcej ale nie dysponuję niestety nadmiarem czasu i weny tfurczej na wpisy traktujące o robótkowaniu. Mogę za to wysmażyć piękny wpis komentujący naszą służbę zdrowia, aczkolwiek obawiam się, że większość wypowiedzi musiałabym ocenzurować.

Zatem przedstawiam: rękawiczki jednopalczaste z wizerunkiem Totoro, z jakiegoś składowanego akrylu. Rozmiar: duży, druty 3.0. Technika: przez autorkę zaplanowany wzór wrabiany, ale ja postanowiła zmierzyć się z techniką double knitting. W efekcie mam dwustronne ultra ciepłe rękawice, w fajnym kolorku i z ciekawym motywem ;) Jest oczywiście kilka błędów na lewej stronie, ale jestem dumna ze swojego wyczynu. Okazało się, że double knitting wcale tak trudne nie jest a dla mnie wręcz łatwiejsze, bo nie muszę pamiętać, żeby przy dłuższych partiach co 3 oczka mocować na lewej stronie nitkę :) jedyne co się rzuca w oczy to fakt, że nieprzemyślany przeze mnie napis, na lewej stronie jest w lustrzanym odbiciu :D mniejsza, rękawiczki są absolutnie boskie, i mają małe wzorki nawet na palcach :)
To są dwie rękawiczki, ta na prawo jest na lewo...

...a tutaj ta na lewo jest na prawo :)

 I obie wersje wierzchu - która jest na lewo? ;)

Poza tym zaplanowałam czas jakiś temu koszulkę z malunkiem dla J. Moje pierwsze zetknięcie się z flamastrami do tkaniny musiało nastąpić jednak na neutralnym gruncie. Zatem za całych złotych 10 zakupiłam sobie taką sztukę w hipermarkecie na literkę T. Przy malowaniu ponarzekałam na rozciągliwość bawełnianej dzianinki a efekty są następujące:
Zalecenie pierwsze:do malowania flamastrami kupujcie bluzki nierozciągliwe, albo mniej rozciągliwe.
Zalecenie drugie: patrzcie co na siebie zakładacie albo kupujcie grubsze koszulki ...-.-

Koszulkę bardzo lubię, mimo, że białych rzeczy z zasady nie noszę. Wzór nie powala wykonaniem, aczkolwiek zawartość i sam pomysł są świetne. Jest to wykonana własnoręcznie paskudna kopia jednego z rysunków Sebastiena Millona, który w polskiej wersji pojawia się tu i ówdzie. Polecam zajrzenie tutaj i obejrzenie pozostałej twórczości, nie wiem co ten człowiek pali ale ja poproszę wiaderko ;)

W międzyczasie skroiłam J. z zakupionej specjalnie dla niego męskiej koszulki z długim rękawem, przeznaczonej właśnie na takie malowanie, zatem ponownie poszukuję gładkich tshirtów w niepowalającej cenie. Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.

Tym uroczym akcentem zakończę dzisiejszy wpis. Myśli ponownie uciekają mi w zupełnie innym kierunku i tracę wątek. Zanudzać dalej nie będę, pozdrawiam serdecznie, uważajcie jak chodzicie i ponownie: JEDZCIE CZOSNEK. Wirus nie śpi tylko czyha na wielbicieli nie-czosnkowego oddechu...

Pozdrawiam

PS: kto mnie wyszukał po haśle "latające koty", przyznać się? Moich futer jeszcze latać nie uczyłam ;)

19 komentarzy:

  1. Masz rację - rękawiczki absolutnie boskie. Koszulce też niczego nie brakuje. A na ortopedii czasem trzeba zrobić awanturę, zwłaszcza jeśli coś jest nie tak. Bo potem to trudno odkręcić. Ja w kwietniu zeszłego roku po kilkunastu dniach siedzenia cichutko z tych względów, o których piszesz, doprowadzona do ostateczności zachowawczą metodą leczenia złamania kości ramienia starszej pani z cukrzycą, bez jednej nerki, z nadciśnieniem i ostrą arytmią (oraz niestety wredotą i wścieklizną rozładowywaną na mnie), kiedy zaczęło mi wyglądać na to, że kość zamiast się zrastać, zaczyna gnić, otworzyłam dziób. I jak już otworzyłam, to od razu wyjechałam z mordą jak krokodyl i przeleciałam się po wszystkich szczeblach szpitalnej hierarchii, bo z czystego złamania zrobili tą metodą wieloodłamowe. Ale zmusiłam - w końcu zespolili jej tę kość! Gdybyś i Tobie przyszło jednak otworzyć dziób, pamiętaj, mają Cię słyszeć (najdosłowniej) na całej ortopedii i sąsiednim oddziale. Działa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro się wyjaśni czy szanowny pan ordynator "wyżej sram niż d... mam" zarządzi coś sensownego, jeśli nie zarządzi to i Kraków mnie usłyszy. Ja już od znajomego fizjoterapeuty po głowie dostałam, że w ogóle w gips pozwoliłam brata zapakować, nawet na 10 dni, bo nie powinni w ogóle nic zakładać, ewentualnie posiadaną przez nas aktualnie ortezę. Koszmar, naprawdę koszmar...:/
      Rękawiczki są świetne i na pewno łapki mi marznąć już nie będą, co cieszy mnie niezmiernie :)

      Usuń
  2. Fantastyczne rękawiczusie- oczami wyobraźni widzę takie z królikiem- wiem, nie dziwi Cię to :)) techniki double knitting jeszcze nie próbowałam, ale jestem pod dużym jej wrażeniem i chyba muszę coś wrzucić na druty- może dwustronny komin?
    Koszulka też fantastyczna, sówki są fajne, mniej niż króliki, ale jednak fajne :))
    A jeśli chodzi o statystykę, to ja mam kilka smaczków typu "plecy mariana", "marynarz od tyłu" czy "lubi ćwiczyć bez skarpetek"- sami fetyszyści do mnie trafiają :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzorków z królikiem jest sporo ;) pierwotnie na pierwsze próby double knitting wybrałam inne, ale troszkę się wystraszyłam skomplikowania wzoru. W międzyczasie okazało się, ze kompletnie bezpodstawnie :) przesympatyczna technika - polecam szczególnie, że przy jednym robieniu dostajesz podwójną dzianinę, która daje jakieś +50 do właściwości grzewczych udziergu ;) a i jaki efekt, jak zrobisz szast prast i odwrócisz na lewą stronę nie tracąc wzoru ;)

      Do mnie niedawno ktoś trafił po "jak zrobić szalik na grabiach" ostatnio królują latające koty oraz "maskotka omnom" O_O

      Usuń
    2. A skąd Wy wiecie, po czym do Was trafiają. Bo ja, ciemniak komputerowy, też bym sie chętnie dowiedziała, ale nie wiem jak... Buuuuu....

      Usuń
    3. Jak wchodzisz w ustawienia bloga, to masz również sekcję "statystyki". Klikasz, wybierasz "źródła ruchu sieciowego" i w trzeciej części - na samym dole, masz słowa kluczowe z wyszukiwarki po jakich internauci do Ciebie trafiali ;) Sprawdź sobie, czasami pokazują się tam niesamowite kwiatki ;)

      Usuń
    4. Do tej pory jednym z najciekawszych haseł, po których ktoś mnie wyszukał, było "geddy lee spodnie". Rozumiem - po samym Geddym Lee można do mnie trafić, gdyż zrecenzowałem m.in. Fendera Jazza sygnowanego jego nazwiskiem, ale spodnie??? LOLWUT

      Jednak dziś ktoś to przebił. Chwilę temu zajrzałem na staty mojego słitaśnego blogaska i wśród wyszukiwanych słów kluczowych ujrzałem hasło "zuzi zamiast kikutów zwróci dłonie"... o.O

      Usuń
  3. Brat niech się szybko pionizuje i zdrowieje. Na lekarzy - konowałów czasem trzeba pokrzyczeć... niestety.
    Rękawiczki są genialne!!! Ja sobie chyba coś "wy-double-knittinguję" - bo do tej pory to sobie oglądałam efekty, ale po Twoim udziergu mnie nosi :)))
    A co do statystyk... "zakonnica robiąca na drutach" na razie wygrywa w moim prywatnym rankingu :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę komentować, bo decyzje podjęte dzisiaj przez lekarzy każą mi sądzić, że brat chyba nigdy nie będzie biegał jak dawniej...-.-

      Rób coś w double knittingu ;) może jeszcze nie trafiłam, ale chyba na polskich blogach ta technika nie pojawia się za często - ja przynajmniej nie widziałam. Poczekam zatem aż Ty coś pokażesz ;)

      Usuń
  4. Strasznie uczenie brzmi ta nazwa double knitting, więc lecę się przelecieć po necie i się wywiedzieć o co chodzi, bo rękawiczki zrobiłaś boskie!!!

    A jeśli chodzi o źródła ruchu na blogu to ja mam dwóch faworytów:
    - baba w gumowcach
    - wysypka w talii po lewej stronie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Double knitting polega na tym, że na raz robisz obie warstwy dzianiny. Na przemian masz na drucie oczko warstwy wierzchniej - przerabiane na prawo jedną nitką, a potem oczko warstwy wewnętrznej przerabiane na lewo drugą nitką - chwilę trwa zanim się człowiek połapie w sposobie przerabiania ale efekty są warte ;)

      "Baba w gumowcach"? o! może chodziło o babeczki z ciasta w silikonowych foremkach? ;) czego to się człowiek dowiaduje o swoim blogu dzięki słowom kluczowym ;)

      Usuń
    2. Bardziej mnie zaniepokoił tekst o wysypce, bo jakoś sobie nie przypominam bym pisała coś o moich defektach skórnych :)))

      A double knitting już przerobiłam! Fajne to jest, dobrze robi jak się ma cienką włóczkę, bo w ten sposób można ja pogrubasić :)) Ale strasznie wolno mi się robiło i chyba nie dałaby rady wydziergać wzorek do tego, nie mówiąc o robieniu na okrągło - tak jak Ty :)
      Chyba muszę jeszcze do tego dojrzeć, bo metoda, jako taka, mi się podoba :)))

      Usuń
    3. Oj, Moja Droga, wierz mi, zrobienie kawałka z napisem pierwszej rękawiczki zajęło mi dwa dni a to tylko 6 rzędów... ;) więc się nie przejmuj i ćwicz ;)
      Ja wybrałam próbę w robieniu na okrągło bo właśnie mi oczka brzegowe w paradę nie wchodziły. Ale przyznasz - efekt powalający ;)

      Do tych rękawic użyłam akrylu Mimoza Natura i Belli Red Heart białej - też akryl więc grubością faktycznie nie powalają ;) ale są dwustronne - co bez względu na materiały absolutnie je wypięknia w moich oczach :D

      Usuń
    4. Ufff... Nie ukrywam, że pocieszyłam się Twoim nieszczęściem (czyli robieniem 6 rzędów w dwa dni), bo już zaczęłam się uważać za jakąś szczególnie upośledzoną w tym względzie.

      Efekt - fakt -jest porażający!

      A z oczkami brzegowymi w mojej robótce radziłam sobie całkiem nieźle, bo po prostu w ostatnim oczku przerabiałam obie nitki. Efekt był taki, że pierwsze i ostatnie oczko było złożone z dwóch nitek, ale jakby doszło do zszywania gotowej robótki to i tak poszłoby to w szew.

      Jutro chyba będę walczyć dalej, nie wiem tylko co na to moja mama, bo obiecałam jej chustę "Enzium" na poniedziałek i jakoś mi tak nie po drodze :))))

      Usuń
    5. walcz, z chęcią zobaczę coś stworzyła, nawet próbną podkładkę pod kubek ;) Ja zakochałam się w tej technice, aczkolwiek dziurawe chusty to moja insza miłość drutowa ;)

      Trzeba propagować nową technikę wśród polskich blogów ;)

      ps: ja się zszywania boję jak ognia albo bardziej :(

      Usuń
    6. Ja się nie boję, bo traktuję wszystko po chamsku, maszyną do szycia:) Tak, wiem, to nieprofesjonalne ale jak ułatwia życie:))) Choć odkąd mam bloga i z racji tego więcej buszuję po innych blogach, to się trochę hamuję i zaczynam robić zgodne ze sztuką:))) W końcu wypada nauczyć się czegoś nowego:)))

      A te chusty to normalnie jakiś narkotyk:) Jak tak dalej pójdzie to zaczną na nie wypisywać recepty :)))

      Usuń
    7. Wypluj ten "narkotyk", jeszcze zabronią ustawowo!!! ;)
      Kurcze ja maszynowo jeszcze nie próbowałam, muszę sprawdzić któregoś dnia. Chociaż tego jak wygląda niewidoczne połączenie wydzierganie igłą (grafting) nic nie zastąpi... a ja tego wciąż nie umiem :( próbowałam ze dwa razy ale straszliwie się zniechęciłam efektami :(

      Usuń
  5. O tak, rękawiczki są wyjątkowe.

    OdpowiedzUsuń