niedziela, 11 listopada 2012

Jak pokazać nowy uszytek.

Otóż, sprawa wcale nie jest taka łatwa jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. 

Aaaaby pokazać coś ładnego, własnoręcznie zrobionego odpowiednio należałoby dysponować po kolei - aparatem, stojakiem, odpowiednią ilością światła oraz tłem artystycznym. W moim wypadku obecne jest tylko jedno - aparat, o ile takim szumnym mianem można określić zwykłą cyfrową maupę automatyczną. Nie narzekam - absolutnie, wiem jedynie, że ów zdjęciosprzęt mógłby być odrobinę wyższej kategorii, ale w sumie to po co, skoro służy do robienia fotek i foteczek dziubków, samochodów, czasami uszytków lub udziergów oraz wykrzywionych paszcz poszczególnych użytkowników w różnych okolicznościach przyrody.
Zatem aparat - jest. 
Następnie stojak - z braku czegoś lepszego służę Ja, bo czemu nie, wszak nie wpływam negatywnie na apetyt oglądaczy ;)
Odpowiednia ilość światła - tutaj pojawia się pierwszy problem problem wynikający z panującej nam dostojnie pory roku oraz bardzo durnych godzin pracy, że "światło dzienne" (to zza chmur i chmurek i kurtyny deszczu sporadycznie) widzę jedynie przez okno, które w biurze mam akurat za plecami, więc owo szumne światło podziwiam raczej jako odbicie na ekranie monitora. No ale można w weekendy odrobić pańszczyznę. Tak też stało się i teraz, w związku z koniecznością prezentacji Spódnicy Razem Szytej wg IK. 
Tło artystyczne - uuuu tutaj zaczynają się schody. Miłościwie nam panująca poprzednio pora dawała chociaż możliwość upozowania stojaka (mnie) na tle zieleni, potem owo tło można było określić jako "liście" aktualnie jedyne pasujące określenie to "błoto i badyle" a i to jest odrobinę na wyrost.  Mieszkanie - no oczywiście można, jeśli ktoś dba o nieskazitelny porządek, ma swój kącik do szycia albo posiada chociaż puszkę farby oraz trochę wolnego czasu i weny do machania pędzlem... ale i to nie wystarczy jeśli ściany są kostropate jak droga żwirowa :( W takich wypadkach należy zasygnalizować Wybrankowi odpowiednio wcześnie konieczność zorganizowania sesji plenerowej w miejscu przezeń wybranym. Wtedy Wybranek pakuje Stojak (a raczej Stojak sam się pakuje) do pojazdu szosowego i przemieszcza wszystkie elementy składowe sesji do odpowiedniej lokalizacji.
Czasem niestety może się zdarzyć pewne nieporozumienie wynikające z nieprecyzyjnego przekazania warunków, które powinna spełniać miejscówka idealna... 
Po przydługim wstępie niniejszym prezentuję: Spódnica Razem Szyta w Pięknych Okolicznościach Przyrody :)

Szybko wyjaśnię - J. jest pasjonatem klimatów postindustrialnych. Nie powiem - również lubię, jednakowoż tutaj postindustrialność objawiała się w dosyć nieoczekiwany sposób.
Zostało mi pokazane lokum. Wewnątrz można było znaleźć nawet fotel, a pomieszczenia zaskakiwały istnieniem dachu. Można spróbować podeprzeć ścianę i zapatrzeć się w dal, na zbliżającą się nieuchronnie  katastrofę i koniec świata...

Na szerokim parapecie można usiąść i podziwiać piękne okolice wsłuchując się w stukot kół pociągu towarowego (wchodziłam 3 razy zanim weszłam ale zejść już nie umiałam :( ) 

Wyjątkowo wygodna wysokość okien umożliwia wykonywanie ćwiczeń fizycznych mających na celu zaprezentowanie szwu tylnego spódnicy.

Należy bardzo uważać przy robieniu zdjęć, bo tunele prowadzące do Chin tylko czekają, żeby fotografowi rzucić się pod nogi i zrujnować dobre ujęcie.

O wyjątkowości tego miejsca może świadczyć standard, któremu większość małych 1-2 gwiazdkowych hoteli nawet nie dorasta. Otóż możemy znaleźć wannę. Niestety szykowanie się do kąpieli zostało przerwane  niespodziewanym przybyciem Pana Z Wędką i wyjątkowo ponurą miną, która przyspieszyła proces powrotu do domu - do tej pory zastanawiamy się czy wybierał się którymś tunelem do Chin, czy planował złapać pociąg (do czego, tego jeszcze nie wymyśliliśmy).

Brakuje w powyższej dokumentacji pokazu malowniczej kolekcji worków na śmieci oraz sedesu, przy którym mieliśmy szczęście pozostawić jeździdło :P
Jednakowoż sesja musiała zostać uzupełniona o brakujące szczegóły, których zdjęcia całej osoby nie zarejestrowało.
Należało pokazać kolanko z podszewką podszytą do szwu rąbka:

Oraz już w domu szczegół wykończenia paska:


Tak oto wygląda zakończony projekt Spódnica. Jestem niezmiernie zadowolona, a teraz w oparciu o bezcenne wskazówki szyciowe, chociaż na zupełnie innym wykroju powstaje panelowa spódnica z półkola dla M. Szczegóły wkrótce - jeśli się wyrobię to zdjęcia gotowego wyrobu na własnym stojaku pojawią się w następny weekend.

Miałam jeszcze zaprezentować cardigan z Himalaya Mercan Batic, ale po przepraniu zmienił deko kształt i wcale nie wyciągnął się w pożądanym kierunku (za to powiększył rozmiar w kilku niepożądanych), zatem poczeka na poprawki.
Aktualnie na drutach króluje sukienka z czarnej Alize Merino Stretch, druty 4,0, wzór oparty na: Golden Hour by Suvi Simola, robi się dobrze, podoba się bardzo, jestem na wysokości pępka i za moment będę musiała przemyśleć lekkie poszerzenie. Udzierg robiony na zamówienie, według kompletnego braku danych i pomysłów, na hasło "no czarne takie, proste, z dziurami, przylegające i z łódkowym dekoltem" bez wymiarów... stąd wybór włóczki. Na razie wygląda tak.
Jak widać jest czarny.



Koty jak to koty, jesienna aura zapędza ja na kolanka Państwa, żeby Ci wyganiali chłód z kości głaskaniem. Młoda wczoraj w prezencie od Ciotki M. dostała tunel dla kotów. Takie biało zielone coś, z bardzo szeleszczącego materiału, z trzema otworami, z którym Młoda z zamiłowaniem wyskakuje jak diabeł z pudełka. Albo dla odmiany wskakuje jeśli a którymś akurat znajdzie się na moment grzbiet którejś z kot starszych ;) ujeżdżanie dla początkujących normalnie. Zdjęć brak bo Młoda aktualnie na większości wygląda tak: 

czyli w ogóle nie wygląda. Jakimś cudem nie mamy żadnego zdjęcia Młodej wtulającej się z starszą chociaż śpi tak systematycznie. Leżą razem, przytulają się, wylizują się, a potem zaczyna się bójka, jak mała się rozbudzi. Mamy tutaj codziennie przedstawienie. Dzisiaj Kluska na przykład latając jak kot z pęcherzem (czy tego określenia można używać w stosunku do kota? :P) poślizgnęła się na kablu i wywinęła z łomotem orła... Oczywiście w ciągu milisekundy się podniosła i już biegała na drugim końcu pokoju ;)

Pozostałe dwa Futra wykorzystują każdą sekundę na dosypianie bo małe posiada niewyczerpane zasoby energii i najwyraźniej wystarczają jej trzy 15 minutowe drzemki dziennie, zatem można je spotkać w takich sytuacjach:
Absolutnie nie do odróżnienia ;)

"To nie jest kot którego szukasz" ;)

Jeszcze pokażę zaległe zdjęcia opaski i rękawiczek na ludziu. Proszę się nie bać, na co dzień tak nie wyglądam, zdjęcia sprzed tygodnia z końcówki choroby ;)


Na do widzenia, przed powrotem do herbatki oraz sukienki fotka z "w trakcie" Razem Szycia oraz końcowe zdjęcie ;) A teraz pozostaje wykrzyczeć gromkie "DZIĘ-KU-JE-MY" dla Intensywnie Kreatywnej i mieć nadzieję, że nie zakończy działalności edukacyjnej za szybko ;)



Pozdrawiam i do następnego :)

ps: Zdjęcia by J. obróbka również, lokalizacja - wyłącznie jego wybór ;)

Dlaczego Blogger próbuje mi poprawić "pępka" na "pipkę" ???? O_O


UPDATE: Nikt mi nie powiedział, że zabrakło jednego zdjęcia -.- no ładnie...

10 komentarzy:

  1. Marudzisz. Ostatnie opierające się najazdowi armii korpożołnierzyków zakamarki Służewca mają klimat. Następnym razem zabiorę Cię w rejony osiedla Dudziarska. Albo na Siekierki, gdzie zrobię Ci sesję na tle dźwigu suwnicowego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po raz kolejny powtórzę - Ja nie marudzę, ja jedynie prezentuję przemyślenia :P na tle dźwigu suwnicowego może być fotografowana jedynie zwiewna, ślubna chusta/szal z jedwabiu zatem musisz poczekać na godny wyrób tfurczy :P

      Usuń
  2. "zrobię Ci sesję na tle dźwigu suwnicowego" zabrzmiało albo jak nęcenie, albo jak groźba karalna :))))
    Ale podejrzewam, na podstawie oceny sesji dzisiejszej, że gdziekolwiek zostaniesz wywleczona, to zdjęcia będą perfekcyjne.
    To oficjalnie, żebyś miała na piśmie, na blogu - spódnicą jestem zachwycona, kartką z przesłaniem rozczulona.
    A oprócz tego czuję się usatysfakcjonowana pooglądaniem kotów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda sesja to dzieło J, który aktualnie puchnie i zielenieje (zblednąć chyba bardziej nie może :P) z dumy.
      Na piśmie mam, zachowam i w chwilach zwątpienia będę spoglądać i się rozczulać ja dla odmiany ;)
      Koty za to złapię kiedyś z aparatem co ma baterie naładowaną, kiedy się przytulają do siebie - ja się rozmaślaczam na ten widok :)

      Usuń
  3. Spódniczka cacy, jest w pełnym podziwie - w ogólności i w detalu. Opaska i rękawiczki na ludziu bardzo, bardzo. Ludź też - odczep się od siebie, chciałabym choć w połowie tak dobrze wyglądać w pełnym zdrowiu. Tego czarnego to, szczerze mówiąc, nie widzę, ale rozumiem, że kiedyś zobaczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od siebie mogę się niniejszym odczepić :P otóż cudowna koteczka Mona, ta kolorowa - moja maleńka przytulanka i mała dama, zwróciła na siebie wczoraj wieczorem moją uwagę. Otóż idzie mi kot i stuka... chwila zastanowienia nie przyniosła logicznego wyjaśnienia, zatem złapałam kota z zamiarem obejrzenia elementów napędowych... A ta mała &^%$*&^ została opętana przez diabła i zaczęła wspomnianym napędem wierzgać... iiiii trafiła półtora centymetra od mojego oka... -.- powodem stukania były oczywiście zdecydowanie za długie, oraz jak się przekonałam szatańsko ostre pazury -.-

      Zatem aktualnie pozdrawia Was wszystkich ofiara przemocy domowej z dziurą w twarzy. Niniejszym zaczynam słać modły dziękczynne do dowolnego boga za to, ze mała jednak nie trafiła w oko - byłoby zdecydowanie gorzej.

      A czarne niestety w sztucznym świetle wygląda jak czarna plama... Jak skończę albo dojdę gdzieś dalej to założę jasną sukienkę i będę prezentować na, aktualnie dziurawym, Stojaku :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Witam, zostałam nominowana do Lebster Blog przez http://plantofelek.blogspot.com/ – teraz mam przyjemność nominować Bloga prowadzonego przez Ciebie.
    Będzie mi miło, gdy odpowiesz na pytania zamieszczone na moim blogu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Zacznę od mojego ulubionego zdjęcia, czyli prezentacja szwa tylnego seksownego przy użyciu okna o odpowiedniej wysokości. Miodzio, bym rzekła!
    Drugi faworyt: kolanko z podszewką podszytą do rąbka. Niby chodzi o podszewkę a i tak każdy zerka najpierw na kolanko. Zabieg celowy?
    I przyłączam się do narzekania na światło dzienne, a w zasadzie jego brak, bo jak tak dalej pójdzie, to chyba skończę z zakładzie fotograficznym płacąc ciężką kasę za zdjęcia moich bluzeczek, sukieneczek czy innych tam duperszturgli uszytych przeze mnie. Tak więc łączę się w bólu :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ćsii, jak już do mnie trafiają z wyszukiwania w google "ashritt naked" to coś muszę podrzucić sępom :P
      Zdjęcia oczywiście, że celowe ;) tak ma być, więcej golizny nie planuję prezentować poza tą, która na codzień widzialna jest w okresie letnim ;)
      Ano, niestety, światła coraz mniej a spędzanie w biurze każdej minuty tak zwanego "dnia" i oglądanie "światła dziennego" przez szybkę nie tylko wprowadza w paskudny nastrój a jeszcze podnosi ilość wypijanej kawy do ilości powalających... dzisiaj, żeby nie paść przy biurku wypiłam 6 pełnowymiarowych kaw!!! a pikawa potem cierpi i żołądek boli :/

      Ale już niedługo, jest nadzieja, że kiedyś w końcu spadnie śnieg to chociaż nastrój jakiś lepszy będzie (jakoś tak jaśniej się od razu robi i kolory chociaż trochę i chociaż przez chwilę ciekawsze - póki nie nastanie błocko).

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Bardzo fajny post, nawet zabawny, choć wiele racji w nim przestawiłaś.
    ***
    Zawsze zapraszam do siebie. Jestem projektantką, która swoją pasję realizuje na blogu. Będzie mi niezmiernie miło jak mnie odwiedzisz. Gdy uważasz, że coś fajnego robię zaobserwuj mnie. Do miłego
    ***
    www.zapalov.blogspot.com - blog o moim projektowaniu mody

    OdpowiedzUsuń