sobota, 17 listopada 2012

A miało być tak pięknie...

A miało być tak pięknie, no właśnie. Miałam usiąść do referatu, do pracy magisterskiej, miałam dokończyć skrojoną i częściowo zszytą spódnicę dla M. miałam odespać w ostatni weekend przed zjazdem....

Miałam. Efekt taki, że udało mi się nareszcie przebrnąć przez ustawę o VAT. Najgorszemu wrogowi nie polecam - cuda typu "terytorium kraju na terytorium kraju" to małe miki, od reszty włos się jeży i marszczą się elementy, które marszczyć się nie powinny. Pozostałych efektów ni mo. To znaczy są, ale na zupełnie innym polu. Własnie zakończyłam rysowanie 15 wersji góry od sukienki i zabieram się do przenoszenia na materiał próbkowy i mierzenia po raz kolejny. Materiał to resztki starego prześcieradła w nieśmiertelnym kolorze białym (albo tak zwanym "białym dawniej, w zamierzeniu producenta").
Ashritt dorwała się do skarbnicy wiedzy na temat konstrukcji ubrań, zdobyła jakieś ogromne tony publikacji (w wersji elektronicznej oczywiście) i uczy się robić tzw "block patterns", na polski "bazowe, blokowe wykroje". Aktualnie na tapecie góra do sukienki. Jak uda mi się ją zakończyć będę miała zarazem zaczątek bazowego wykroju do bluzki, koszuli, żakietu, sukienki i wszystkiego co zamarzyłoby mi się założyć na część ciała wystającą znad biurka. Na mój własny, niedopasowany do niczego wymiar ;) No niestety posiadaczki bardzo wydatnej części żebrowej-pod-biustowej, oraz talii jakieś 5 cm nad pępkiem i dosyć szerokich ramion nie maja łatwo. Próbowałam z listopadowej Burdy wykroić górę od tej sukienki.

Powiedzmy, że odpowiadało to mojemu sukienkowemu zamysłowi. Ale niestety zmierzenie się i obmierzenie zaowocowało koniecznością skopiowania wykroju o rozmiarze 44, co znowu po wstępnym zszyciu zaowocowało założeniem czegoś w czym pokazać się ludziom nie można. Chociażby ze względu na piersi wyskakujące wielkimi dziurami na rękaw... -.- Szew na ramieniu kończył mi się poza obrysem ciała, jedyne co było w miarę dobre to obwód talii i jej wysokość... szkoda tylko, że naprawdę nie wiem kto normalny mający rozmiar 44 ma na tej wysokości te 83 cm... przy czym rozmiar jest na osóbkę 168 cm wzrostu, ja mam maleńkie 10 cm więcej... więc tak, moja nienormalna talia pojawiła się w dobrym miejscu podniesionej talii. czyli tam gdzie ta drobna kobietka ma co? no nie wiem, ja w porównywalnym miejscu mam żebra... mutanty produkują w tej Burdzie. a potem się dziwią, że młode dziewczyny na patyki wyrastają, jak im przy ładnej sylwetce i przyjemnych kształtach producent wmawia, że maja rozmiar 44 mimo, ze wszystko wisi jak na wieszaku. grrr, musiałam sobie ulżyć...

W każdym razie, spódnica dla M. wisi na wieszaku i krzyczy o wszycie suwaka i zaszycie szwu tylnego, wykończenie góry i dołu a ja zajmuję połowę powierzchni podłogi salonu obłożona centymetrami, linijkami, cyrklami, papierem pakowym, zwałem materiału białego, rosnącą górą pokrojonego i pomazanego materiału białego oraz kompletem kolorowych ołówków. Wzorki nakreślone na papierze przypominałyby wczesne prace Picassa, gdyby trzymały się jednolitej kolorystyki. Czasami nie wiem, która linia do czego ale bawię się świetnie ;)
Efekt docelowy ma bazować na tym:
 

Jestem zakochana w tej kiecce :) oczywiście już solidnie odeszłam od powyższej inspiracji, za sprawą niewystarczających umiejętności oraz faktu, że jeszcze nikt nie napisał książki "how to make this dress in 5 easy steps when you're a begginer" ale powiedzmy, że mam cel - zrobić swoją sukienkę do świąt i zadać w niej szyku na wigilii :P oczywiście z koszulą pod spodem i bardzo ciepłymi rajstopami grzejącymi peryferia :)

To tyle na dzisiaj, na ten weekend i obawiam się, że na najbliższe dwa tygodnie. Dowodów zdjęciowych z akcji "wykrój" nie ma, ponieważ tarzam się po podłodze w wyjątkowo niewyględnych dresikach, z rozwianym włosem i zaczerwienionymi oczami, otoczona kotami zarówno żywymi jak i kurzowymi :) Jak zbliżę się do czegoś co będzie można nazwać wykrojem nie omieszkam zaprezentować i domagać się podziwu.

Czarna kiecka się dzierga powoli, minęłam poszerzanie i rozważam jak robić dalej skoro kliny poszerzające są mocno widoczne a kontynuować mam na prosto... Perspektywa prucia całego poszerzania i robienia go na "niewidocznie" niezbyt mnie zachwyca. Rozważam kontynuowanie widocznego dodawania oczek ale połączonego z ich odejmowaniem, żeby zachować formę prostą części spódnicowej.

Zatem wracam do wykroju, albo raczej do przerwy polegającej na obklejaniu mnie taśma celem zrobienia własnego manekina - J. wyraził chęć uczestniczenia w tym niecnym procederze, zatem jest szansa, że coś z tego wyjdzie ;)

Pozdrawiam serdecznie :)

PS: A, i zapraszam na Candy do Susanny, której sklep E-tasiemka obchodził niedawno miesięcznicę - link w bocznej szpalcie :)
PS 2: Zostałam wyróżniona przez Madę http://plantofelek.blogspot.com/, serdecznie dziękuję za docenienie, jak wspominałam, wyróżnienia nie przekażę, widziałam je już na zbyt wielu blogach , na które zaglądam regularnie ;) Z zadanych pytań mogę odpowiedzieć na jedno - bloga prowadzę od Lipca tego roku. Pozostałe to niestety nie bardzo do mnie - modą się nie interesuję, na imprezy chodzę w tym co przypadkiem mi z szafy wypadnie, na podróże nie mam czasu, a z kosmetyków używam kremu nivea i mydła ;) ot takie ze mnie dziwne, proste zwierzę ;)

Do zobaczenia wkrótce :)

11 komentarzy:

  1. Pewnie się zaprzesz i kiecki dokonasz. Ile by ta Twoja talia nie była powyżej jakiejś normy (a co to jest norma?), podziękuj Stwórcy (kimkolwiek jest), że w ogóle ją masz. Inni mają gorzej, bo nie mają w ogóle! I nie mówimy o mężczyznach. W sprawie czarnej kiecki dzierganej nic nie pojmuję, ale cierpliwie czekam. Tylko jak Ty zrobisz te zdjęcia czarnego? (Ha,ha - trochę złośliwej satysfakcji - robię w ciemnobrązowym - nie zawadzi, czasem ze siebie świnię trzeba wypuścić.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kieckę dokonam, już się zaparłam a mój wrodzony ośli upór nie odpuści póki na grzbiet nie założę czegoś chociażby przypominającego zamysł początkowy ;) Talię mam dziwną, nie zaprzeczę, chociaż odkryłam ją dopiero niedawno. Niestety w ubraniach z sieciówek nigdy jej nie zauważałam, posturę miałam pudelka a to za sprawą wcięcia kryjącego się w luźnym materiale który powinien był opinać figurę w tym konkretnym miejscu szerszą. Poniżej za to robiła mi się buła, bo w miejscu gdzie w zamierzeniu "projektantów mody" znajduje się talia ja mam już "występ brzuszny podtaliowy" i poszerzenie w kierunku bioder... koszmar.

      Ja będę niezmiernie cwana, bo kiecka czarna jest dopasowana, zatem zaprezentuję ją na białym podkoszulku i białym dole i będę się upierać, że ten czarny kształt z białymi prześwitami to jest ubranie ;) albo ubiorę Pannę (świeżo wypełnioną i sklejoną dzięki pomocy J.) i pozwolę, żeby prześwitywała taśma klejąca granatowa z białe napisy :P

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. To ja podziękuję genom od rodziców, że raczyły tak się wymieszać, że jestem mniej więcej "standardowa" w wymiarach. Owszem, góra ma inny rozmiar, dół inny, ale daje się to w miarę łatwo ogarnąć i Burda jednak mnie nie próbuje ubrać w ciuszki niedopasowane.
    Co nie zmienia faktu, że samodzielne konstruowanie wykrojów ciągnie mnie bardziej niż gotowe wykroje, bo ja na odmianę lubię, jak leży wszystko idealnie.
    I mimo wszystko domagam się chociaż fotki aktualizacyjnej manekina świeżo zrobionego!
    I jak idę coś kroić, rysować itp. to też najczęściej w mało wyjściowych spodenkach i z włosem jak topielica (wersja a) lub strach na wróble (wersja b).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj dziękuj, jest za co - ja swoje dziwne ustawienie po rodzicach właśnie wzięłam. Ma to swoje plusy - nogi mam obłędnie długie a i we wszystkim co ma podwyższony stan wyglądam świetnie. Ale no właśnie, ubrania z sieciówek nadają się dla mnie tylko pod warunkiem, że są trochę elastyczne a jak wiadomo - na lato na przykład to raczej średni pomysł.
      Zdjęcia zaraz pokażę ;)

      Usuń
    2. Ostrzegam: ze względu na moje mierne zdolności manualne (czyt. pierdołowatość) i brak doświadczenia w wyklejaniu manekinów, Korpusik z Taśmy nie do końca oddaje seksowną figurę Panny Ashritt - tu się skróciło, tam rozjechało... Ale przynajmniej mamy kolejny klamot na który mogą włazić koty i zrzucać go na podłogę ;-)

      Usuń
  3. No czytam Twój opis dotyczący Twoich obwodów i nie wierzę. Wszystko mam tak samo (oprócz wzrostu - tylko 164 cm), czyli szerokie ramiona, duże cyce, kupę pod biustem, ledwo widoczną talię i chuuuude nogi. A, żeby było śmieszniej to piersi mam zaraz pod brodą i w przypadku wykrojów w Burdzie, tam gdzie podają wysokość biustu równą 30 cm - ja mam 26 cm. Też mi wychodzi rozmiar 44, po czym zwężam w biodrach o dobre 4 cm z każdej strony, skracam górę (od ramion do biustu o kolejne 4 cm) i poszerzam dziury na rękawy o jakieś 2-3 cm - zależy.
    Jednym słowem robię nowy wykrój i juz sama nie wiem po jakie licho się w to bawię, już chyba łatwiej byłoby to narysować od nowa :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, zatem pozostaje pytanie - gdzie rosną takie kobiety, na które burdowe wykroje pasują? następny w kolejce wypróbuję któryś dla wysokich kobiet ale obawiam się, że tu dla odmiany talię będę miała na wysokości bioder... Przerabianie wykrojów na razie mnie przerasta, chociaż będę musiała spróbować.
      W jednym z filmów Sewing with Nancy widziałam bardzo sympatyczny patent na to właśnie, muszę tylko wymyślić jak przerobić go z logiki rozmiarówki amerykańskiej na brak logiki rozmiarówki naszej. Według filmu amerykańskie 14 oznacza 14 cali odległości frontu od lewa do prawa tułowia na wysokości pachy, potem rozmiar zmienia się o pół cala z każdym rozmiarem, ergo rozmiar 10 to 13 cali itd. W każdym razie na tej podstawie wybiera się rozmiar wykroju i odpowiednio go przesuwa, żeby uzyskać linie odpowiadające różniącym się wymiarom (w przykładzie różniły się wymiary wszystkiego - biustu, talii i bioder, dobre były za to odległości pomiędzy nimi...).
      Także jak skończę wyrysowywać górę (a jestem już po ostatniej przymiarce i muszę wprowadzić tylko dwie małe zmiany) biorę ten pomysł na tapetę ;)

      Usuń
    2. O jezusicku, a o czym Ty do mnie rozmawiasz :))) Nic nie zrozumiałam z tej amerykańskiej rozmiarówki!!! Ja chyba poczekam na ten Twój tutek (bo mam nadzieję, że się pochwalisz), a na razie to jednak idę kombinować po mojemu, bo właśnie wzięłąm na warsztat płaszczyk Z burdy z 1968roku i staram się go poszerzyć, by wcisnąć do środka ocieplinę, coby mi służył także zimą.
      Powodzenia z sukienką. Bardzo ciekawi mnie efekt końcowy tej batalii :))))

      Usuń
    3. no powiedzmy - jest sobie rozmiar 14 w USA i Nancy wyliczyła/sprawdziła i stosuje od (według filmu) 30 lat, że ma on dokładnie 14 cali pomiędzy załamaniem pachy jednej i drugiej nad piersiami. I, że pozostałe rozmiary zmieniają tę długość o pół cala, czyli rozmiar 12 ma 13,5 cala, rozmiar 10 ma 13 cali itd. Czyli, mierzona osoba jeśli ma przykładowe 13,5 cala w tym miejscu, powinna wybrać wykrój rozmiar 12 w ogóle nie patrząc na wymiary na wstępie.
      Potem porównała wymiary modelki z tymi z wykroju i okazało się, że nie zgadza się nic poza odległościami biust-talia-biodra. I w 3 krótkich ruchach przy przerysowaniu wykroju dopasowała każdą część garderoby, żeby pasowała na wymiary modelki... O_O czary dosłownie ;) tu przyczepiła szpilką wzór na załamaniu szwu bocznego i rękawa, obróciła o 1 stopień, żeby poszerzyć w talii o 1 cal i tada! obrysowała i gotowe... ot tak...

      muszę to przerobić na naszą rozmiarówkę... jak się uda, to dam znać niezwłocznie, a w międzyczasie polecam filmik pt. "Sewing With Nancy - Pattern Fitting With Confidence 01" to chyba z jakiegoś jej programu, wyszukałam w głębiach internetów ;)

      Usuń
    4. Wiesz co, a może Ci chodzi o szerokość przodu od pachy do pachy? Bo długość przodu to mierzymy od ramienia do talii - i może dlatego ja nie mogłam skumać o co chodzi?
      Swoją drogą zerknę na tę panią z ciekawością :)))

      Usuń
    5. ooo, właśnie - tak to jest jak się człowiek szyć nie za bardzo nauczy i dopiero raczkuje to mu się potem terminy nawet proste mieszają :P ale tak, szerokość frontu nad piersiami od pachy do pachy. Dokładnie pod miejscem gdzie "ręka i tułów schodzą się w jedno" - wybacz terminologię, ale ja naprawdę nie wiem jak to nazwać... "szczyt pachy"? załamię się... wiem o co mi chodzi a wytłumaczyć bez wizualizacji już nie :P

      Filmik polecam. Zakładam, że w drugiej części pokazuje jak dopasować zaszewki ale nie jestem pewna, obejrzałam przelotnie tylko tę część. Patrząc tylko na tytuły "busy woman's fitting techniques" "cosmopolitan sewing", "ready, set, serge" i "trace'n create bags" zapowiada się fajna pomoc naukowa ;) jakbyś poszukiwała to daj znać na maila, postaram się pomóc znaleźć.

      Usuń