środa, 17 października 2012

W przerwie z podziękowaniem

Dopiero teraz mam spokojniejszą chwilę, żeby odpowiednio podziękować.

Otóż w poniedziałek zostałam znienacka wyróżniona przez Wiolettę taką oto babeczką.


Chwalę się, ponieważ jest to pierwsze wyróżnienie jakie otrzymałam i jeszcze z przemiłymi słowami od osoby, której Twórczość (duża litera i poprawność ortograficzna zamierzone) niezwykle cenię.

Tym osobom, które jeszcze nie miały okazji do Wioletty zajrzeć - polecam serdecznie. Znajdziecie tam ogromną ilość ciepła, świetne pomysły, mnóstwo zapału oraz wypracowane porady i tutoriale szyciowe :) no i boska Żorżet dla kotolubów ;)

Powinnam wymienić 5 blogów, którym przekazałabym owo wyróżnienie ale chyba nie potrafię. Blogi, na które zaglądam znajdują się na liście w bocznej szpalcie. Wszystkie uwielbiam i nie potrafiłabym wybrać tylko pięciu. Zwłaszcza, że sporo osób już tę nagrodę otrzymało, dostaje tyle wyróżnień, że nie daje rady wyliczać, jest dobrze znanych w polskiej rękodzielniczej blogosferze (wybrać właściwe).
Także postanowiłam samolubnie zachować wyróżnienie dla siebie na czas nieokreślony. Jeśli trafię na bloga, który mnie ujmie a żaden z powyższych punktów go nie dotyczy to na pewno przekażę a chwilowo pozostaję dumna i blada i się chwalę :)

Z wieści okołorobótkowych własnych:

 - Drops Lace ma kolejną szansę zostania FO, tym razem: Utsukushii Wrap. Jestem na drugim powtórzeniu fali brzegowej. Mimo wzięcia drutów 3,5 dzianina ma gigantyczne dziury, które jakoś średnio mi podchodzą, ale robię dalej mając nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Mam chwilowo dosyć prucia tej włóczki (długi włosek alpaki zachowuje sie przy tym skandalicznie -.- acz i tak lepiej niż moher czy angora) i wiem, że jeśli ten projekt nie wyjdzie - powędruje do pudła w oczekiwaniu na lepsze czasy. Zatem dzielnie prę do przodu.
 - chwilowo nic innego nie robię, ale w ramach sceptycznego podejścia do dziurawego tworu, rozważam złapanie Malabrigo Lace i zrobienie sobie mitenek do kompletu z Gingko. Mam już pod ręką nienarzucający się wzór Seeded Mitts by Heidi Beukelman i trochę mnie on pociąga.
 - ponownie z powodu dziur wczoraj zabrałam się za wypychanie ciałek tildowych tforków, które zszyte czekały w postaci skórek. Moje pudło dla WIP-ów przestawia rzeź niewiniątek - walają się w nim luzem różne kończyny, korpusy i główki - zrobię coś z tym dopiero jak światło dzienne dopadnie mnie dnia wolnego.

To chyba na tyle na chwilę obecną z najbliższych planów w przerwach pomiędzy pracą a szykowaniem materiałów na studia. Już się cieszę na 12 godzin zajęć w ponad dwudziestostopniowy i słoneczny (według prognoz) najbliższy weekend - chura!

Kluska wariuje po całym mieszkaniu, czasami przebiegając po człowieku zwolni na sekundkę i wtuli się w pachę, kolano czy łokieć i pobiegnie dalej, jedzenie pochłania, dźwięki wydaje z siebie potępieńcze i z uporem maniaka usiłuje dostać się do klatki Króla. Góra futra zwana Moną spędza czas wylegując się po kątach lub na J. kiedy ten akurat zawędruje w pobliże kanapy. Duże moje - Hejka nie ustaje w wysiłkach wychowania Kluski na porządnego kota. Efektem są bójki przy każdej okazji, rozszarpane myszki, przesuwane meble i zagłuszane radio... Król jak to Król, ze swoją królewska dostojnością olewa wszystko, tylko czasem zaczepia z klatki o głaskanie (straszny pieszczoch się z niego zrobił).

J. na próbach, koncertach, w rozjazdach a ja? ja kręcę się w kółko w miejscu usiłując sprecyzować temat pracy i znaleźć potrzebną literaturę. Przy czym warunkami literatury idealnej są:
- istnienie w bibliotece otwartej po godzinie 18 w tygodniu bądź w weekendy,
- istnienie w wersji elektronicznej,
- w razie nie spełnienia warunków powyższych - cena nie będąca równą dwutygodniowym wydatkom na jedzenie dla całej naszej szóstki - praktycznie nierealne.

Serio - żeby koszt porządnej książki traktującej o podatku VAT przekraczał 250 złotych? A najnowsze wytyczne pracy wymagają oparcia się na co najmniej 40 źródłach... Oczywiście są publikacje internetowe, ale dostęp do nich jest często płatny a te bezpłatne potrafią sobie nawzajem przeczyć... Chwilowo zgromadziłam szereg ustaw i liczę, że przynajmniej do najbliższej premii uda mi się nimi tylko opędzić.
Drogi Święty Mikołaju, byłam w tym roku grzeczna - poproszę bibliotekę... ale taką co jest otwarta w godzinach kiedy człowiek nie siedzi w pracy przy biurku.

Tym optymistycznym akcentem kończę szybki (nie krótki) wpis, pozdrawiam serdecznie i zabieram się jednak za mitenki, bo łapiszcza mi marzną świtkiem w drodze do pracy :)

Jeszcze wrócę! Howgh!


3 komentarze:

  1. No to skoro nie mogę liczyć na tildy, pozostaję z nadzieją na mitenki lub zminimalizowane dziury. Gratuluję wyróżnienia! Całusy dla stada!

    OdpowiedzUsuń
  2. EJ a ja nie wiem czy nie mam dostepu do modelowej konwencji ue o podatkach ( to ma jakąś szersza nazwe:p jak mam to spróbuje ci zorganizować:p

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za literaturę i żebyś nie zbankrutowała! I rób mitenki, bo zimno idzie.

    OdpowiedzUsuń