niedziela, 30 września 2012

Podsumowanie wrześniowego UFOwykańczania

Mamy ostatni dzień września, nowej robótki nie dokończę już dzisiaj zatem nadszedł czas na rachunek sumienia. Pierwotna lista UFOków z aktualizacjami sprzed dwóch tygodni i ostatecznymi:

  • zapomniany w szufladzie Minion szydełkowy - bez zmian; jak widać ręka się na chwilę przymocowała, reszta wygląda jak jajko w spodenkach...
  • aktualnie dziergane Dew Drops Shawl - druga część borderu, utknęłam na jakimś czwartym rzędzie, bo coś mi się poryćkało z ilością oczek...; wciąż tkwię w tym samym miejscu z zagwozdką rozmnożonej cudownie liczby oczek...
  • sweterek On the Beach - zrobiony, do sprucia; spruty - ładnie wygląda jako trzy kłębuszki
  • komin i mitenki dla koleżanki - wzór na komin wybrany, mitenki będę kombinować z wzorem komina, żeby pasowały; wzór wybrany i rozpoczęty - Tuba Razem Robiona od Intensywnie Kreatywnej, mitenki z tym wzorem będą przeproste i urocze :)
Drops Baby Alpaka Silk
  • rękawiczki - przeróbka Sourwood Mountain by Erica Jackofsky - plan zmieniony na Razem-wiczki, jedna prawie gotowa; zakończone jak widać :)

Rękawiczki są takie same, to ja mam krzywe kciuki :P Update - rękawiczki oczywiście dla M.
  • sukienka dla lalki - bez zmian
  • wypchanie, zszycie, odzianie pozostałych dwóch zabawek Tildy - bez zmian
  • wyprodukowanie 4 projektów tildowych z kartki inspiracyjnej - bez zmian
  • torba zakończona, do drobnych poprawek; zakończona i uwieczniona na zdjęciach

Widać, że torba jest po przejściach - ale po jej zrobieniu wiem już, że sztywnik trzeba dłużej kleić żelazkiem :P
  • pierwsza próba spódnicowa - próba pierwsza z byle jakiego materiału, nawet nie podklejonego i bez podszewki, byleby sprawdzić rozmiar - prawie zszyta; próba spódnicowa poczeka na rozważany przez IK tutorial, już mi się nań paszcza śmieje ;)
  • obfotografować za pomocą J. wszystkie zaległości, a jest ich parębez zmian; zrobione, co widać powyżej i poniżej.

Komplet dla J. czapeczka, baktus oraz rękawiczki bez palców - Drops Baby Alpaka Silk


Ginkgo Shawl z Malabrigo Lace

Poza tym z dodatkowych osiągnięć mogę się pochwalić:
  • przyjęciem do domu malucha o ostatecznym imieniu Kluska - domek docelowy jakoś nie jest poszukiwany ;),

Zdjęcie bardzo dobrze pokazujące jak urosła, jak ktoś zainteresowany porównaniem zaprasza tu.

Włosy J. są fajne om nom nom...

Kluska dosłownie włazi nam na głowy :)
  • naprawą dwóch par spodni dla J. - w tym na pierwszym centymetrze ściegu złamaniem nowiusieńkiej igły do jeansu (JAK???),
  • zrobieniem mega porządków domowych - trzeba było, wszak za tydzień początek zajęć,
  • wyżywieniem całego domu przez prawie cały miesiąc (nie odważyłabym się zrobić kotletów schabowych - J., Twoje są absolutnie bezkonkurencyjne :P ) nie doprowadziwszy do skrętu kiszek :P,
  • przeżyciem pierwszego miesiąca w pracy po powrocie z urlopu - właściwie to uważam, że jest to moje największe osiągnięcie.

Ogólnie - powinnam była pójść za radą Finextry i stworzyć punktację dla każdego elementu planu oraz wyznaczyć sobie cel punktowy do osiągnięcia na wrzesień - na pewno byłoby to mniej frustrujące, następnym razem skorzystam.

W każdym razie mam już specjalną szufladę w komodzie na UFOki, mniej będą mnie kłuły w oczy aż do następnego postanowienia wykończeniowego :P Ktoś mógłby zapytać "a dlaczego siłą rozpędu nie zakończyć wszystkich już teraz?". Z bardzo prostej przyczyny - trochę straciłam do nich serce chwilowo, muszę chwilę odczekać. Większość powinna wrócić na druty/maszynę jeszcze przed świętami bo są pomyślane prezentowo. A tymczasem mogę spokojnie zabrać się za to co chciałam zrobić (komplet jesienny ogrzewający dla siebie), co mnie ciągnie (malowanie ścian), jest mi potrzebne (wiszący segregator na przybory toaletowe na drzwi łazienki), muszę zrobić (napisać pracę magisterską, brrr), przyda się (prezenty świąteczne), obiecałam (komin i mitenki dla koleżanki, sukienka dla I.).

A propos sukienki - poszukuję włóczki dosyć grubej, ewentualnie takiej żeby ładnie wyglądała wzięta w kilka nitek na prostą, czarną sukienkę z długim rękawem. Najchętniej żeby była trochę rozciągliwa, żeby sama dopasowała się do sylwetki. Myślałam o Divie Stretch Alize, ale jest dosyć cienka a "sprężynka" chyba nie bardzo wyglądałaby wzięta w kilka nitek... Czy ma ktoś doświadczenie w tej materii?

Tymczasem wracam do robienia tuby i obijania się w ostatni wolny dzień na najbliższe dwa tygodnie. Na pożegnanie śpiące kocisławy w liczbie dwa,


trzecie nie chce pozować,
Jakby ktoś był ciekaw to ta czarna krecha na środku to ogon Hejki.

oraz mój J. w pozycji zasadniczej podczas słuchania moich nowych i nowszych pomysłów :)

Pozdrawiam, ściskam, cmokam i nazwę Was Dżordż :D

PS: Google i jego podpowiedzi sprawdzania pisowni Rozdział Drugi:
 - doprowadziwszy - "doprowadzi wszy" - umarłam
 - wyprodukowanie - "wy produkowanie" ... a "my jedzenie" czyli podział obowiązków według Google.

10 komentarzy:

  1. Piękne mam rękawiczki, dziękuję i czekam na nie niecierpliwie :)
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą będą, już zrobione więc musisz je odebrać tylko ;)

      Usuń
  2. No, moje schaboszczaki zostały niniejszym publicznie docenione :D Ale zanim zrobię następne będę musiał przy najbliższej okazji uskutecznić naleśniki. Lub łososia ;-)
    A porządki, przypominam, były robione wspólnie. Niniejszym odmawiam takiego zapieprzu przy sprzątaniu aż do grudnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Tobą nie gadam, następne sprzątanie przed świętami :P

      Usuń
  3. No dobra, nie ma się co czepiać, za punkt niewykonany jest zawsze jakieś dokonanie z innej parafii, to właściwie można uznać wrzesień za udany. Pracę magisterską dobrze się pisze po nocach, ale z zasiadem, noc w noc i nie ma zmiłuj - ja swoją napisałam w siedem (ale to było dawno temu i odręcznie). Razem-wiczki boskie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swój licencjat napisałam w tydzień, skorzystam z doświadczenia - teraz mam 10 miesięcy więc mam czas na zmobilizowanie się wcześniej ;)
      Razem-wiczki świetne i wygodne, zdecydowanie zrobię dla siebie do kompletu takie same :D

      Usuń
    2. Ja Ci mogę co tydzień "sprawdzać" jeden rozdział pracy, to się zmobilizujesz. Żeby nie było jak ostatnio ;) A propozycja jest oczywiście egoistyczna: doedukuję się przy okazji z tematu owianego dla mnie po dziś dzień mgłą tajemnicy ;)
      M.

      Usuń
  4. OO, Razem-Wiczki od Intensywnej poznałam od razu :) Fajne są, ale dla mnie za dużo drutów do nich potrzeba :)))
    Jestem zauroczona Twoimi chustami i mitenkami, są po prostu zabójcze. Nie ma co, masz zawzięcie.... Aaaaa i nie mogę, no zwyczajnie nie mogę, jako rasowa i nieuleczalna kociara, nie wspomnieć o tych futrach czteronożnych, co to włażą Wam tam i ówdzie, proszę wszystkie potarmosić za uchem ode mnie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zadanie za-ucho-tarmoszenia zgłaszam jako wykonane :) Futra mruczą, czyli zadowolone (częściowy wpływ miała zapewne popołudniowa dostawa karmy, ale głaski również :) )
      Mitenki robię, wielokrotnie w Internetach wspominaną, metodą Magic Loop na drutach z żyłką i nie wyobrażam sobie już robienia inaczej - też do szału doprowadzały mnie podzwaniające i uciekające metalowe pręciki :)
      Dziękuję - zarumieniłam się, ja na razie nadrabiam zaległości w Twoich szyciowych cudach i czuję, że maszyna mnie woła bardzo intensywnie :) Ech, gdybym tylko wracała do domu za obecności światła słonecznego - przy moim oświetleniu o tej porze raczej sobie rękę przyszyję niż cokolwiek stworzę :(

      Na zakończenie ponownie witam i zapraszam ponownie :)

      Usuń
    2. Ja właśnie czekam na powrót mojego futerka do głaskania z eskapad wieczornych (bo kocia chowana w domku z ogródkiem, więc sobie luzem spaceruje).
      A jeśli chodzi o magic loop, to się przypadkiem dowiedziałam (czyli odkąd mam bloga i częściej zaglądam na blogi innych), że do tej pory jak robiłam golf do swetra to używałam tej metody :))) Zawsze myślałam, że po prostu robię "na okrągło", a tu się okazało, że to ma swoja nazwę. Pięciu drutów nienawidzę... brrrr..... Zresztą wszystko robię na żyłce. A ze skarpetami albo mitenkami mi nie po drodze, bo to chyba za mało oczek dla mnie :)))) Za duża dłubanina, a ja lubię duuuuuże projekty.
      Za odwiedziny dziękuję, obiecuję, że będę "płodna".
      A brak światła słonecznego również na mnie działa, powiedziałabym, ciut depresyjnie i zniechęcająco :)))

      Usuń