środa, 19 września 2012

Pierwsze UFO - zakończone?

Oto pierwsze UFO, które uważam za zakończone i tym samym wypada z wrześniowego planu: sweterek  on the beach by Isabell Kraemer .

Akryl Himalaya Mercan Batik, druty 3,5... oto on:
Okoliczności przyrody nie sprzyjają zdjęciom w ładniejszym otoczeniu niestety.

Podsumowując:
 - z włóczki robi się świetnie, miła, przemyka po drutach jak zwariowana, robi się równo, trzeba tylko uważać na rozwarstwiające się nitki, można złapać nie całe oczko,
 - projekt świetny, szalenie mi się podoba metoda contigouos, będę używać jeszcze nie raz
 - podoba mi się długość sweterka, długość rękawa, dekolt (i tak zakładałabym na coś, a nie na gołą skórę i bieliznę)
 - aaaaaale idzie do sprucia, i to właściwie w całości, już tłumaczę dlaczego.

Nie wiedząc zupełnie czego się trzymać przy mierzeniu w czasie robienia, łudziłam się, że dziury na rękawy są owszem wielkie ale rękaw je zbierze trochę, że szerokość przejdzie w długość przy blokowaniu i okazało się jak niewiele wiem na temat konstrukcji ubrań tego typu.


A oto dowód rzeczowy:

Tak, dobrze widzicie, pachę mam na wysokości łokcia a w szerokości w ten sweterek weszłaby kobietka moich podwojonych wymiarów i jeszcze miałaby miejsce.

Zatem zaczynam od początku, rozstaw ramion jest bardzo w porządku, dekolt tez mi pasuje, natomiast pachę muszę zrobić jakieś 15 centymetrów wcześniej niż w tym wypadku. i trochę zmniejszyć ilość oczek na korpusie. Czyli właściwie zrobić ze dwa rozmiary mniejszy... czyli czeka mnie stworzenie nowej ręcznej rozpiski :D jupi (już się cieszę, serio, poprzednią zgubiłam na wyjeździe).

Z pozostałych wieści drutowych - rękawiczka sztuk raz skończona, muszę tylko poprawić palec wskazujący, bo zrobiłam go odrobinę za luźno i zabieram się za kolejną. 
Tutaj widać właściwy kolor włóczki, światła słonecznego niet o tej porze, zatem musicie sobie resztę wyobrazić, albo skorzystać z poglądowych Razem-wiczek na blogu Intensywnie Kreatywnej ;)

Tutaj wzorek widać ale kolor nie wyszedł.

Złapałam drutowy wiatr w żagle i mam zamiar z drutowych planów się chociaż wywiązać ;) następny w kolejce komin w brązach.
PS: Intensywnie Kreatywna prezentuje aktualnie kursik na Tubę Razem Robioną, rozważam również ją jako wzór na komin patałętający mi się w kolejce.

Z wieści z frontu mniej robótkowego a bardziej domowego. Mona (kudłatek mój) odzyskuje powoli głos, dohtór orzekł zapalenie krtani, zaraziła się od małej pewnie. Mamy trzymać w warunkach umożliwiających samodzielne wyzdrowienie i póki mają zwierza apetyt i energię, nie martwić się za bardzo. Smarkatka smarka już zdecydowanie mniej, za to wariuje zdecydowanie więcej. A jeszcze tydzień temu cieszyłam się, że taka z niej przylepa i że cały dzień na kolankach by mogła... cóż, teraz moje kolanka służą jej jako droga przelotowa na parapet i spowrotem. Zaczepia mój łokieć, moją piętę, moje plecy, moje koty, ogony moich kotów, miski moich kotów. Wrogiem numer jeden jest kocyk, myszka, bas J. albo i jego pokrowiec, maszyna do szycia, rękawiczka, worek na śmieci, but, kontener i bogu ducha winny fotel. Biega po krzesłach, po stołach, po parapetach, po miskach, po kolanach i po suficie...a przepraszam, tam jeszcze jej nie było, chociaż ścianę już zaliczyła. Tupie niemiłosiernie, gania się z Moną w te i wewte, Heję straszy na każdym winklu. Ogólnie jest uroczym, rozbuchanym kocim dzieckiem :) Nareszcie, przynajmniej wiadomo, że jest zdrowa ;)

10 minut przed pisaniem tego posta czyściłam imć Królowi klatkę - takie tam wymiany ściółek. Król w imię tegoż dostał wychodne i patatajał sobie radośnie po całym mieszkaniu, Małe za nim. Król ze swoim królewskim spokojem miał ją na obrzeżach swego jestestwa, Małe nie ustawało w próbach zaczepnych. J. w tym czasie zebrawszy się do wyjścia na próbę zakłada buty i woła mnie chwilę później do przedpokoju, bylebym aparat wzięła. Udało mi się niniejszym uwiecznić Jego Królewską Olewczość w towarzystwie małego rozbójnika. 

Chwilę później, czego nie udało mi się uwiecznić, Małe usiłowało zajrzeć Królowi do miski w celach konsumpcyjnych. Dopiero to wywołało w Euzebiuszu żywszą reakcję. Tak oto ponownie zostało udowodnione, że stoicyzm Imć Króla nie ma granic, póki ktoś mu się do kupra nie dobiera lub z miski nie wyjada - prawdziwy facet! :D

Tym radosnym akcentem zakańczam na dzisiaj, wracam do poprawy wskazywacza w rękawiczce i rozpoczynania następnej sztuki, obserwowania zabaw kotów i oglądania serialu :)

Witam nowych obserwatorów, dziękuję za dotychczasowe komentarze, pozdrawiam wszystkich po równo i zapraszam ponownie :)

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie wyszła pierwsza sztuka, oby druga poszła szybciej (zazwyczaj tak jest :))). I na dodatek w jedyny, słusznym kolorze :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja już widzę, że druga sztuka pójdzie mi z górki, muszę jedynie pilnować, żeby była podobna do pierwszej ;) następne zrobię obie na raz, co już przećwiczyłam (teraz trochę się bałam, a okazuje się, ze nie było czego), a zrobię następne na pewno, bo wzór nieodmiennie mnie zachwyca ;)

      Ta czerwień jest absolutnie fantastyczna, taka prawdziwa czerwień, bez żadnych dodatków i z leciusieńkim połyskiem nawet - chyba zakochałam się w akrylach Himalaya ;)

      Usuń
  2. Ładna ta rękawiczka, z drugą będzie łatwiej, zawsze szybciej idzie. Tyle prucia... Bardzo Ci przeszkadza, że te pachy nisko wyszły? Na pierwszym zdjęciu zupełnie tego nie widać. Jeśli przy podnoszeniu rąk nie przeszkadza, może uznać, że to taki luźny fason. Dobra, nie truję, ja po prostu nienawidzę pruć, dlatego tak kombajnuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z przedmówczynią. pachy fajne, sweterek wygląda moim zdaniem jak taki "nietoperz" z długaśnym ściągaczem. nie znam się na robieniu na drutach, ale może łatwiej byłoby poszerzyć jeszcze kawałek tej węższej części i zostawić nietoperza? o coś jak tu http://www.stylistka.pl/img/bazar/2/33911/welniany-sweter-sweterek-nietoperz-kimono-75799_4.jpg
      M.

      Usuń
    2. Finextro: mnie na szczęście prucie nie przeszkadza, zrobię raz jeszcze ale tym razem porządnie i w lepszym rozmiarze ;) Niestety sweterek uniemożliwia mi podniesienie rąk wyżej niż na zdjęciu. Pierwsze zdjęcie przedstawia jedyną pozę, w której ten udzierg w ogóle wygląda jakoś, każda inna pozycja pokazuje, że jest po prostu za wielki :/

      M: Ty już nie kombinuj - ja wiem, że w każdej rzeczy znajdziesz coś fajnego, ale tutaj niestety nic fajnego poza pomysłem i włóczką nie ma :P to na dole to u mnie nie jest ściągacz, tylko dokładnie taka sama dzianina jak na górze. Wygląda na bardziej opiętą dlatego, że świeżo z wieszaka zdjęte, 3 godziny chodzenia i by się "rozlała" pokazując swoją objętość. Poza tym zwisa mi na plecach strasznie. No i jak wyżej - nie daję rady podnieść ręki do góry a ciężar sweterka sprawia, że układa się raczej bardzo słabo. No i nie wlazłby mi pod nic co mogłabym na wierzch założyć, właśnie ze względu na pachy, a porę mamy już taką, że bez kurteczki czy płaszcza raczej zimno by było.

      Ogólnie - ten śliczny pasiak w dniu wczorajszym już się zmienił w trzy zgrabne kłębki ;) jak zakończę wrześniowe wyzwanie to zaczynam od początku, bo na zimę będzie w sam raz bo ten akryl fajnie grzeje i jest mięciusi ;)

      M. - ty lepiej oglądaj swoje rękawiczki (i zachwycaj się nimi:P), w sobotę zabiorę ze sobą cobyś przymierzyła ;)

      Usuń
    3. Zapomniałam wspomnieć, że tak czy inaczej już wcześniej widziałam, że trzeba spruć - oczka na górze się nie wyrównały i rzędy oczek robionych na lewo po "złej" stronie dzianiny są dużo szersze od tych robionych na prawo - nie wygląda to ani ładnie, ani zgrabnie, ani nijak :/

      Usuń
  3. eee tam, pod wiśniowym pontonem zmieścisz wszystko, nawet dwa nietoperze i Perkę na dokładkę ;) ale nie namawiam, rób sobie super slima skoro żeś popruła.
    rękawiczkami zachwycam się zawsze, acz po cichu, bo uznałam, że jak zacznę przed gotowym wyrobem to zapeszę i pójdzie wolniej ;P ale już widzę, że będą piękne i w komplecie z płaszczem powalą moich tramwajowych współpasażerów na kolana. Będą oni wzdychać "o Bogini" z oczami utkwionymi rzecz jasna w mej odblaskowej rękawiczce ;)
    M.

    OdpowiedzUsuń