środa, 5 września 2012

No UFOs allowed

Jak głosi tytuł bloga - tutaj nie wpuszczamy UFO (dla niewtajemniczonych - UnFinished Objects - niezakończone projekty). Nadszedł i dla mnie miesiąc wrzesień, miesiąc w którym część społeczeństwa sprząta biurka i idzie do mniej lub bardziej państwowych przybytków nauczania obowiązkowego, część wyjeżdża na tańsze wakacje bądź szykuje się do kampanii wrześniowej, a znamienita większość, w tym ja, wstaje w kolejny poniedziałek do pracy, zmienia kartkę w kalendarzu i z zaskoczeniem konstatuje, że oto minął kolejny miesiąc życia, zbliża się jesień i zastanawia - gdzie właściwie ten urlop się podział. Jeśli Drogi Czytelniku, należysz do jakiejś niewymienionej grupy, proszę nie czuj się urażony bądź pominięty :)

Zatem - nadszedł wrzesień. Postanowiłam zastosować się do poczynionego na początku życia blogowego założenia - no UFOs allowed. Miesiąc ten niniejszym przeznaczam na wykończenie rozpoczętych projektów, zaplanowanych pomysłów na które mam już materiały oraz "kilkuosobowej" kolejki dziergadeł jesiennych dla krewnych i znajomych królika.

Lista obejmuje kilka pozycji i nadzieję, że się w ciągu 4,5 tygodnia wyrobię. Wygląda następująco:
  • zapomniany w szufladzie Minion szydełkowy - stan jego nie zmienił się od ponad miesiąca: ma spodnie oraz jedną rączkę,
  • aktualnie dziergane Dew Drops Shawl - zbliżam się do końca gładkiego body, ale Drops Lace i druty 3,5 wymagają sporego skupienia, z którym u mnie ostatnio krótko,
  • sweterek On the Beach - stan nie zmieniony, ale wczoraj już zostały do mnie wysłane brakujące motki, zatem prace za moment ponownie ruszą,
  • komin i mitenki dla koleżanki - wzór na komin wybrany, mitenki będę kombinować z wzorem komina, żeby pasowały
  • rękawiczki - przeróbka Sourwood Mountain by Erica Jackofsky w kolorze czerwonym i z palcami, albo chociaż krótkimi palcami - ciekawa jestem jak wyjdzie,
  • sukienka dla lalki - tej gotowej, wypchanej i zszytej, wyrysowana na materiale, pozostaje wybrać aplikację i uszyć samo ubranko
  • wypchanie, zszycie, odzianie pozostałych dwóch zabawek Tildy - wypełnienie już do mnie idzie w ilości 5 kilogramów, więc powinno na czas dłuższy starczyć :)
  • wyprodukowanie 4 projektów tildowych z kartki inspiracyjnej - ciałka do dwóch mam już rozrysowane, część ciuszków także, w ten weekend, będę chyba wszystko seryjnie na maszynie szyła :),
  • torba - wykrój już gotowy, materiały są gotowe, czekam jedynie na zamówioną fizelinę, ale wciąż rozważam jeszcze czy ze względu na ogólną cienkość materiału nie zamienić jej na camelę (wyczytałam na świetnym forum Szyjemy po godzinach, że jest dostępna w sklepie u mnie pod domem - ciągle jeszcze myślę),
  • pierwsza próba spódnicowa - razem z fizeliną idzie do mnie kilka kawałków materiałów, z których będę mogła popróbować się ze spódnicą. Pozostaje jedynie wymierzyć się dokładnie i przygotować wykroje,
  • obfotografować za pomocą J. wszystkie zaległości, a jest ich parę - poduszkot w paski z Tildy, komplet dla J., to co się w międzyczasie udzierga/uszyje.

Ufff sporo tego. Nawet jeśli rozłożę to na 4 tygodnie to będzie ciasno. A w planie dnia muszą się wszak zmieścić jeszcze codzienne obowiązki około pracowe razem z dojazdem do biura, szykowanie paszy na dwie osoby wraz z wydawaniem pieniędzy na składniki, obrabianie zwierząt w ilości sztuk 3 - szczególnie koty ostatnio jakby więcej miłości i miziania wymagają, chyba czują, że "Winter is coming" :D

Pomijam już zupełnie dobrowolnie "odbębniane" obowiązki towarzyskie to tu, to tam. Coś czuję, że żeby wyrobić się z planem powinnam zakupić spory zapas napojów energetycznych i przekonać swój organizm, że sen jest dla leszczy O_O
Zatem przysiadam fałdów i zarządzam wrześniowe wyzwanie kolejkowe!

UFO dotyczące wystroju mieszkania, ze względu na konieczność zachowania zdrowia fizycznego i psychicznego, po skonsultowaniu z lekarzem lub farmaceutą zostały usunięte z tegomiesięcznej kolejki.

O efektach będę informować na bieżąco, liczę, że wyrobię się z większością, tak, żebym z październikiem mogła już rozpocząć spokojne, bezstresowe przygotowania świąteczne. Nie chcę kompletnie zarzucić nauki szycia a plany świąteczne mam bardzo rozległe. Niby najbliższą rodzinę mam bardzo okrojoną liczebnie, jednak na mocy niepisanej umowy z mą Mamą, szykuję także multum prezentów dla rodziny dalszej. I już powoli zaczynają mnie świerzbić łapki do nowych projektów. 

Trzymajcie kciuki :)

Pozdrawiam

2 komentarze:

  1. Bardzo ambitnie! Powodzenia życzę i będę podglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) obiecuję dzielnie działać i dawać systematyczne znaki, że nie zatonęłam w koszu z robótkami :)

      Usuń