wtorek, 31 lipca 2012

Rozmiarowe przegięcie

Zblokowałam nieszczęsną Haruni z gołębio szarej włóczki... okazało się, ze mam zdecydowanie za małe łóżko. Ze względu na charakterystyczny kształt chusta ma wygięte "do góry" rogi. I właśnie te rogi nie znalazły miejsca na materacu. Otulacz wyszedł przeogromny. Po środkowym oczku mierząc ma ponad 120 cm, jeśli wliczyć wygięte rogi to sięga pewnie 170cm, na szerokość prawie 180. Ale te nieszczęsne rogi, nie miałam jak ich przypiąć do materaca i teraz zastanawiam się - zamoczyć same rogi i dzisiaj je zblokować, czy potrzymać chustę chwilowo w oczekiwaniu na bliżej nieokreśloną przyszłość kiedy jakimś cudem znajdę miejsce na zblokowanie giganta.

A wszystko przez gigantomanię niedoogarnięcia i wymuszone zbyt luźne przerabianie chusty. Wymuszone bo zazwyczaj robię oczka dosyć ścisło, ale przy tej konkretnej postanowiłam, że zrobię luźno, bo włóczki dwa motki (zużyłam niecałe półtora) a i chcę zobaczyć tę chustę w formie pajęczynki. Zatem pajęczynka wyszła, ale do złapania muchy giganta. Prezent dla Mamy mojej szanownej na zbliżające się niezmienne 25 urodziny. Obawiam się tylko, że przy swoim wzroście będzie ciągnęła chustę za sobą albo owinie się szczelnie z głową i oskarży o próbę mumifikacji przedwczesnej. Jeden ogromny plus - chusta ciepła niesamowicie, nie gryzie a jak trzeba - przewiewna, jak na wieczorny otulacz w sam raz.

W ramach odpoczynku podczas schnięcia udziergu, wyszydełkowały się spodenki dla Miniona, oraz przewinął "się" jeden z motków Malabrigo lace i jest już w wykorzystaniu. Przede mną jeszcze jeden do przewinięcia, Miły ma powyżej kokardki trzymania włóczki i sam zaczyna delikatnie wzdychać na myśl o motowidle i zwijarce. Zwłaszcza kiedy zagląda do magicznej torebki i widzi jeszcze trzy motki do przewinięcia. No cóż, póki co niestety funduszy na zakup kolejnych dziwnych sprzętów brak a na allegro chwilowo pusto w tej materii.


W chwili obecnej na drutach Malabrigo Lace z Magic Loopa - nie będę fotografować bo mam w planach zgłosić się na konkurs. Chusteczkę i tak zatrzymam dla siebie - kolory przepiękne, a w prostym wzorze układają się w urokliwy melanż. Najpiękniejsza jest wydajność włóczki - zostało mi może z 7 rzędów do przerobienia a nawet pół motka nie zużyłam, wyrób sam leciutki jak powietrze (na drutach 3,5) i wielkość w sam raz do zblokowania nawet na karimacie. Kolor Emerald Blue, u ML: http://www.magicloop.com.pl/60-malabrigo-lace-137.html wzór: Ginkgo Shoulderette Shawl by Maggie Magali. 


Robienie stanika do sukienki chyba potrwa, straciłam chwilowo wenę Tfurczą, sukienka na następne lato najwyżej poczeka. Albo przyszyję odpadnięte ramiączko i ponoszę na bliskim urlopie w długości nijakiej. Na razie mam plan na sweterek w rozmiarze maxi z przemiłego akrylu Himalaya Mercan Batic w fioletach. Jakoś wyjazdowo bardziej mi pasuje taka robótka on the beach by Isabell Kraemer. Chyba, że uda mi się dostać jeszcze jeden motek Dropsa Lace w trybie przyspieszonym (ach, czemuż w Warszawie nie ma sklepu stacjonarnego z tak fajnymi, "ekskluzywnymi" jak na warunki przeciętno-pasmateryjne, włóczkami) to zacznę wyczekane i zakupione już Firebird CARDI by Małgorzata Rak. Tak czy inaczej, szykuje się wyjazd bardzo robótkowy :) jeszcze niecałe 3 dni :)


Zdjęcia będą jeśli do urlopu słońce zdąży dopisać bardziej w czasie kiedy Nadworny Fotomistrz będzie przebywał w domowych pieleszach - czyli zapewne w sobotę (nie lubimy pracy na popołudnia, oj nie lubimy, ale grzebania w wyrobach pod naszą nieobecność chyba jeszcze bardziej).


Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz